Tak na wstępie, muszę się pochwalić jaka ze mnie blondynka i poliglotka. Pracuję w sklepie, i ostatnio podchodzi do mnie facet i po angielsku; gdzie jest cukier? Co mu odpowiedziałam: Tutaj. This is Zucker. Zucker = sugar. Polski, angielski i niemiecki xD. Geniusz.
Nie mogę się dogadać z bloggerem odnośnie czcionki. Ostatnio zrobiłąm jakieś czary-mary i było dobrze. A kit z tym...
Nie mogę się dogadać z bloggerem odnośnie czcionki. Ostatnio zrobiłąm jakieś czary-mary i było dobrze. A kit z tym...
Ashley
Ten głód znowu mnie
dopadł. On zawsze do mnie wracał jak wierny pies, z tą różnicą, że to nie ja
byłem panem. Chwyta mnie w swoje szpony, wyśmiewa prosto w oczy i gardzi jak
szmacianą, starą lalką. Zakuwa w kajdany, które wpijają mi się aż do krwi w
nadgarstki. Tak, jestem słaby. Czy kiedyś zdołam się od tego uwolnić? Pomóż mi
się stąd wydostać! – krzyczę głośno w myślach. Tonę… Czy ktoś usłyszy moje
wołanie o pomoc?
Niektórzy mają wszystko, a inni nic. Mimo
to, chowają się pod maską.
Chciałbym… pragnę mnóstwa
rzeczy. Zawsze chciałem być sławny, a to marzenie się już dawno spełniło, więc
zostało już odhaczone z listy moich życzeń. A teraz, jaki ustanowić sobie nowy
cel? Tego jeszcze nie wiem – nie mam bladego pojęcia. Wiem jedynie, że to jest
bardzo ważne, odbieram pewne sygnały z serca. To jest jak czarna dziura w
galaktyce, która wsysa do środka, całą moją życiową energię. Pustka – czuję ją,
jednak nie umiem jej zdefiniować – nie wiem, czym jest ona spowodowana. Brakiem
odpowiedniej ilości tlenu? Nie, to niemożliwe. Tuszuje ją, tylko zapach
kobiecego ciała, ale tylko na krótką chwilę. Działa to tak jak narkotyki dla
narkomana; życie jest piękne tylko przez czas działania. Wszystko później wraca
jak bumerang, bądź pryska jak bańka mydlana. Pustka, która jest jak
nieprzyjemny odcisk. Jest jak echo, odbijające się od ściany. Głucha próżnia,
która doprowadza mnie do szału, ponieważ nie mogę jej niczym w pełni wypełnić.
Moja dusza tego łaknie, a ja nie potrafię tego uczynić, bo nie wiem jak. Z
desperacji niemal wyrywam sobie włosy z głowy.
Zwykłe drzwi od łazienki, nie tłumiły
ich krzyków.
– Jestem gitarzystą! – wycedził
przez zaciśnięte zęby Jinxx.
- Ty szarpidrucie! – wył na niego
Andy, przedrzeźniając dalej gitarzystę.
- Gitarzystą, debilu!
- Szarpiesz druty!
- Jesteś elokwentnym dupkiem,
który nosi różowe stringi z batmanem!
Wyszedłem do łazienki na pięć
minut. Na pięć minut, do cholery, i te dwa ćwioki zaczęły się wzajemnie mieszać
z błotem.
- Teraz to łapię focha!! – wydarł
się Biersack, skrzyżował ręce, przeszedł pokój i usiadł w kącie, plecami do
nich. – 3… 2… 1…! Największy-Foch-Na-Świecie-Cwelu!
Jinxx spojrzał pobłażliwie na CC,
który natomiast patrzył dziwnie na wokalistę. Jake miał to gdzieś, spał sobie w
najlepsze, a krzyki Andy’iego wcale mu nie przeszkadzały. Jinxx po chwili się
obudził z otępienia, na wielkie oświadczenie wokalisty i w jednej sekundzie
zburzył chytry plan w jego głowie. Jak? Och, słowami.
- FOCH to Fachowe Obciąganie
CHuja!!! – O tak, właśnie. I psychiczny śmiech wydobył się zza ust gitarzysty.
Skóra Biersacka zapulsowała jak
czerwona lampka alarmu.
W pewnym momencie, CC ściągał
spodnie. Całe zgromadzenie, z wyjątkiem niczego niespodziewającego się
Andy’ego, spoglądało na niego zszokowane. Nikt tego się nie spodziewał, lecz wiedzieli,
do czego zmierza ich przyjaciel.
- Co ty, do cholery, wyrabiasz? –
Jinxx zmaterializował się przy perkusiście, patrząc intensywnie w brązowe oczy
bruneta. CC zdążył już ściągnąć jeansy do kolan.
- No, gorąco mi.
- Nie kłam! My dobrze wiem, co
chcesz robić. Ale tak przy wszystkich się masturbować?
- Taki z ciebie świętoszek –
zadrwił CC. – Z pewnością latasz pod zimny prysznic co godzinę.
- Tak jak nasza trójka –
mruknąłem, siadając na środku pokoju. – Bo tylko Andy i Jake mają dziewczyny, a
my musimy sobie jakoś radzić. Więc Jinxx wyluzuj, daj mu pożyć.
- Taa, to może zrobimy sobie
teraz kącik Masturbacji, co? Dalej, Ash, siadaj obok CC i jazda. Możemy się
wymieniać, tak rekreacyjnie.
- Nie ma mowy! – syknąłem
oburzony. – Nie będę dotykał penisa CC’ego, ani nikogo innego, nawet jeśli mielibyście
mi za to zapłacić!
- Nawet nie chcę, żebyś mnie
dotykał! – odpyskował mi perkusista.
*
Otworzyłem oczy, a zegar tik, tak.
Nie ruszyłem się, nawet o centymetr, a zegar tik, tak. Głowa pulsowała
niczym aorta transportująca krew do tkanek. Przemogłem swoje lenistwo i
odwróciłem się na bok, a zegar tik, tak. Ciągle to samo. Żyjemy, by
wstać i potem znowu się położyć. Gówniana monotonność. Pieprzona, nudna
egzystencja. Łeb
mi pękał i pulsował jednocześnie. Cholera – westchnąłem, chwytając ją w obie
ręce, jakbym mógł tym załagodzić ten ból. Przerzuciłem ciało na plecy i
poczułem coś ciepłego. Natychmiastowo znalazłem się w pionie.
-
Kurde… - jęknąłem, gdy ból się nasilił, poprzez owy gwałtowny ruch.
Jednak
to nie było najgorsze. Obok mnie, pod tą samą kołdrą leżała jakaś dziewczyna. A
jej falowane, brązowe pukle rozsypały się w nieładzie. Co też się wczoraj
zdarzyło? Pojechaliśmy do klubu, piliśmy i bawiliśmy się w najlepsze. Poznając
nowe panienki zachwycone takimi gwiazdami jak my. Jak ja! Ta nieznajoma obok
mnie to była moja nowa zdobycz, odhaczona w mentalnej ankiecie. Wytężyłem
wzrok, który przyzwyczaił się do panującej w pokoju jasności, musiało być rano,
bo słońce mocno wdrapywało się przez południową szybę. Chwyciłem pobliskie
bokserki i wymknąłem się do łazienki. Miałem gromką nadzieję, że jak się
obudzę, dziewczyny nie będzie. Co mnie interesuje, że łazienkę zająłem? Wziąłem
prysznic, relaksując się pod strumieniem ciepłej wody, a biczami, którymi ona
wypływała, masowała moje zbolałe plecy. Gdy wróciłem do sypialni, mając na
sobie jedynie bokserki, zaobserwowałem, że nieznajoma nadal śpi w moim łóżku. Podszedłem
do łóżka, od strony, po której spała. Zacisnąłem mocno wargi.
-
Wstawaj, śpiąca królewno – burknąłem, wprost do jej ucha. Słyszałem jak coś
szepcze pod nosem, nie, zaraz, to było mruczenie, przypominające kota.
Prychnąłem; co za idiotka. – Wstawaj! – Mój głos zabrzmiał ostrzej. Chwyciłem
za kołdrę i pociągnąłem. Stawiała opór mojej sile, dziewczyna się jej kurczowo
trzymała.
-
Jeszcze pięć minut, Ash – mruknęła. Wyczułem w jej głosie rozbawienie. Tyle, że
mi do śmiechu nie było.
-
Do cholery, laska, wstawaj. Masz pięć minut!
-
Zmuś mnie – powiedziała zalotnie. I z tymi słowami spojrzała na mnie zza
kurtyny brązowych włosów. Zrobiła dzióbek chcąc wyglądać seksownie.
Marny
efekt; stwierdziłem.
-
Kobieto… - zacząłem mówić powoli, by ten bezmózgi człek, był w stanie to
zrozumieć. – Nie obchodzi mnie, co wczoraj między nami zaszło i jaki to miało
wpływ na twoje życie. Masz minutę, by się ubrać i wypieprzać z mojego
mieszkania, rozumiesz?
Przeciągnęła
się jak kot, nie kwapiąc się na wykonanie tego, co powiedziałem. A moja złość
narastała we mnie, przygotowując się do wybuchu. Jeszcze chwila, a wyjdę z
równowagi.
–
Słyszałam, co nieco o tobie, panie Purdy. Niekoniecznie od ciebie.
Poczułem
jej delikatne opuszki palców, które dotknęły mój brzuch. Obudziło się na ułamek
sekundy pożądanie, które szybko stłumiłem. Brunetka wykrzywiła usta w
łobuzerski uśmiech, a ja poczułem, że jestem przy kresu wytrzymałości. Nawet
nie zauważyłem, kiedy chwyciłem ją za ramię, w uścisk niezdradzający ani krzty
delikatności.
-
Wynoś się stąd! – warknąłem jak rozszalały wilk.
Nie
panowałem teraz nad sobą. Zauważyłem zmianę w jej oczach; wpierw zdziwienie
zamieniające się w strach. Bała się mnie – część mojej osobowości się
ucieszyła. Jednak sumienie przejęło ster, puściłem ją. Sięgnąłem ku stolika nocnego, po telefon.
Odblokowałem klawiaturę i wybałuszyłem oczy, gdy ujrzałem: 13 nieodebranych
połączeń i 7 nieodebranych wiadomości. Od Blasko, Rock’a. Jak miło...
Troszczą się o mnie. Zbytnio mi się nie spieszyło, był poniedziałek... 10:37
O, cholera! O dziesiątej mieliśmy być wszyscy w studio, kurde w dupę. Nasz
menadżer nas zamorduje, utopi albo poćwiartuje.
W ekstremalnie szybkim tempie zarzuciłem
na swoje piękne ciało, pierwsze lepsze ubrania. A marzył mi się jeszcze
prysznic, a niech to wszystko, cholera weźmie! Toć oni nas zamordują, powieszą
za jaja, albo co gorsza wykastrują... A może po drodze skoczę do sklepu… Nie!
Żadne żelki teraz nie pomogą, o ja biedny… W salonie zauważyłem tylko Jinxxa i CC, którzy ze
zmęczonymi twarzami wpatrywali się we włączony telewizor.
-
Pracowita noc? – zapytał CC, siląc się na zawadiacki uśmiech. Posłałem mu
poirytowane spojrzenie.
-
Bez komentarza, chłopie, była beznadziejna w łóżku – wtrącił się Jinxx, z
głupim uśmieszkiem. Na dodatek poruszył sugestywnie brwiami.
Olałem
ich, kierując się do kuchni. Byłem głodny i spragniony – o dziwo, że dopiero
teraz o tym pomyślałem. Wyjąłem z lodówki dwulitrową butelkę zimnej wody,
połknęłam tabletkę przeciwbólową i za jednym pociągnięciem upiłem pół. Teraz
rozglądałem się nad czymś do jedzenia, może jajecznica? I tak też zrobiłem,
podczas ścinania się białka na patelni, moje uszy zakodowały głośny trzask
drzwi. Moje kąciki ust wygięły się pod takim katem, że wargi zapewne przybrały
drwiący uśmiech. A drogie panie, wiedzcie jedno – nie każdy facet jest
przychylny na wasze kokieteryjne gierki. Usłyszałem także jakieś komentarze
moich kumpli, jednak skwierczący dźwięk zagłuszył ich słowa. Wiecie, mam to
gdzieś. Zjadłem jeszcze gorący posiłek, który poparzył mój język, jednak
zassały żołądek sie tym nie przejmował. Nagle znalazłem się w pionie jak
naprężona struna od gitary i zmaterializowałem się w salonie, tuż obok
chłopaków.
-
Nie powinniśmy być w studiu?! – Pytanie bardziej zabrzmiało jak stwierdzenie.
-
Twoja panienka właśnie się ulotniła. Była zła jak osa, lepiej do niej nie dzwoń
– zadrwił Jeremy z łobuzerskich uśmiechem. A CC się zaśmiał na jego słowa.
-
W dupie ją mam! – Zacząłem ostrzejszym głosem. – Czemu jesteśmy tutaj, do
cholery, przecież Rob nas zamorduje! – Irytowałem się ich żartami.
–
Spokojnie, stary, mamy wszystko już omówione. Mamy wpaść później, jak się „ogarniemy”.
Myślisz, że zdążysz się wyrobić na czternastą? – zachichotał CC, drwiąc ze
mnie.
-
Dajcie spokój, łeb mi pęka – poskarżyłem się. – Cholera, czuje się jak zdechły
pies. Prysznic na chwilę pomógł.
-
Spokojnie, nie ty jeden. To co robimy, chłopaki?
-
Wyłącz najpierw ten cholerny telewizor – burknąłem w stronę CC, który trzymał w
ręku pilot od telewizora. W jednej sekundzie ekran zrobił się czarny, a moja
głowa wręcz westchnęła z ulgi.
Kiedy
ta tabletka zacznie działać?
Jinxx
jakby się rozbudził, krzyknął w odpowiedzi: - Włącz to cholerstwo!
-
No chyba cię, chłopie, pogrzało. CC nie słuchaj go – odparłem poirytowany, jego
głośnym tonem. Czy on zwariował, łeb mi pęka, a on chce w pudło się lampić jak
jakiś kretyn.
-
Włącz to, mówię! Byliśmy w telewizji!
CC
tym argumentem zrobił to, co kolega mu nakazał. Ujrzeliśmy na wstępie zdjęcia
całego zespołu z różnych sesji. A później na białym tle wykwitł pogrubioną
czcionką napis: czy chłopaki z Black veil brides nagminnie odwiedzają klub dla
transwestytów?
-
Co jest, kurwa, grane?! – warknąłem. Spojrzałem na chłopaków, którzy również
wpatrywali się zszokowani na ekran z rozdziawionymi szeroko ustami.
-
Jaki znowu klub?! – syknął CC, wyrywając włosy z głowy.
-
Pieprzyć to – warknąłem. – Mamy gorsze problemy teraz na głowie. – Zerknąłem
przelotnie na Jinxxa, który jak w transie kiwał głową. I wtem wypowiedziałem
jedno słowo, imię, od którego CC’emu zjeżyły się włosy na głowie. – Rob!
Sieeeema :* Mówiłam Ci już, że zajebiście piszesz? Kurwa, też bym tak chciała xD Ym...podobają mi się chłopaki w takim wydaniu. Co noc inna, imprezy itd..super, super na razie ;) Wzmianka o klubie dla transwestytów mnie zwaliła z nóg. Ahahahaha :D Początek z Purdy'm i jego odczuciami zajebisty!, ale mam przez to teraz dziwne rozkminy :3 "Szarpidrut" Jezu sikam normalnie Hahahaha..dobre, dobre laska! *.* No i foch, foch, foch, foch, a myślałam, że tylko ja mam skojarzenia hihih:D Taaa i coś czuję, że będzie wpierdol niemiłosierny od Rob'a :) Dobra misia, kończę bo to mój taki pierwszy, w miarę ogarnięty komentarz więc buziaki, weny i pozdrawiam :* No i zapraszam :D
OdpowiedzUsuńhttp://rebelyellbvb.blogspot.com/
http://unbroken-bmth.blogspot.com/
Jak to dobrze czytając jednego dobrego bloga, trafić na kolejnego dobrego bloga. Życie bywa piękne.
OdpowiedzUsuńFabuła zapowiada się mega ciekawie. No i podoba mi się jak piszesz. Cieszę się, że tu trafiłam - tyle wygrać XD
Czekam na kolejny!
Pozdrawiam.
JA pierdole, dziewczyno jaki ty masz zajebisty talent...Ten początek mnie rozwalił, a potem było już tylko lepiej. Uwielbiam cię po prostu.
OdpowiedzUsuńNa pewno będę czytać tego bloga :)
OdpowiedzUsuń