Ogłoszenie

Rozdziału w tym tygodniu nie będzie, ale obiecuję, że wstawię w poniedziałek. Z powodów osobistych, nie jestem w stanie ani pisać ani poprawić rozdziału. Moje życie trochę się sypnęło stąd ta przerwa, czasami tak bywa, w końcu życie nie jest łatwe i idealne. Nastrój mój jest lepszy niż wcześniej, nadal nad tym pracuję, zatem jeszcze kilka dni i będę sobą. Mam nadzieję, że wena także wróci.

Oj, coś słabo też komentujecie :). Wstawię chyba także limit na bloga. Zobaczę jeszcze...

wtorek, 28 października 2014

2. So­me thin­gs will ne­ver chan­ge



Tak na wstępie, muszę się pochwalić jaka ze mnie blondynka i poliglotka. Pracuję w sklepie, i ostatnio podchodzi do mnie facet i po angielsku; gdzie jest cukier? Co mu odpowiedziałam: Tutaj. This is Zucker. Zucker = sugar. Polski, angielski i niemiecki xD. Geniusz.
Nie mogę się dogadać z bloggerem odnośnie czcionki. Ostatnio zrobiłąm jakieś czary-mary i było dobrze. A kit z tym...

Ashley
Ten głód znowu mnie dopadł. On zawsze do mnie wracał jak wierny pies, z tą różnicą, że to nie ja byłem panem. Chwyta mnie w swoje szpony, wyśmiewa prosto w oczy i gardzi jak szmacianą, starą lalką. Zakuwa w kajdany, które wpijają mi się aż do krwi w nadgarstki. Tak, jestem słaby. Czy kiedyś zdołam się od tego uwolnić? Pomóż mi się stąd wydostać! – krzyczę głośno w myślach. Tonę… Czy ktoś usłyszy moje wołanie o pomoc?
Niektórzy mają wszystko, a inni nic. Mimo to, chowają się pod maską.
Czego chce Ashley Purdy? Może gwiazdki z nieba, co?

piątek, 24 października 2014

1. The fu­ture star­ts to­day, not to­mor­row

Proszę o wyrozumiałość, miałam półroczną przerwę i ciężko mi jest wkręcić się ponownie w pisanie. I do tego mam mało czasu. Następny rozdział będzie dłuższy, zabawniejszy i ciekawszy, bo u BVB :).

_______________________
Lisa
Słońce zachodzi za horyzontem ziemi, zostawiając za sobą pasmo odcieni błękitu i różu. Wtedy najlepiej się wam rozmyśla, prawda? Ciemność i gwiazdy – noc; ma w sobie jakąś magię, która sprawia, iż zanim zaśniemy, to marzymy, bądź analizujemy dzień albo planujemy następny. Różne rzeczy chodzą wam wtedy po głowie, bo w końcu każdy pragnie i dąży do czegoś innego. Nawet bliźniacy jednojajowi, identyczni z pozoru, są inni wewnątrz. Z każdym zachodem słońca, dociera to do was, że dni uciekają, w końcu ucieka miesiąc, a potem rok i tak dalej. Przybywa wam lat, wszystko w koło się zmienia, nic nie jest takie samo. A lata młodzieńcze, te najbardziej beztroskie, odchodzą praktycznie w niepamięć. Życie nie jest kartką papieru, którą zapisaną można wyrzucić do kosza. Oddałabym wszystkie skarby świata, aby istniała taka możliwość. Jak za machnięciem różdżki, wymazać cały wstrętny koszmar i zacząć od nowa. Odetchnięcie z ulgą, byłoby tym, co zrobiłabym jako pierwsze. Lecz niemożliwość była tak namacalna, że nie zostało nic innego jak przyodzianie grubego płaszcza, który niczym mur, chroniłby przed złem.

czwartek, 23 października 2014

Prolog



Opowiadanie o Black veil brides :). Zaczynamy:

I feel alive inside I won't be terrorized, I'll take all the blame.
This Heart of Fire is burning proud
I am every dream you lost and never found
This Heart of Fire is stronger now
Build your walls but you cant keep me out,
I'll burn them down.



PROLOG

Bałam się spojrzeć mu w twarz. Czułam wstyd, który ze mnie emanował jak żarzący węgiel. Moje oczy zaszkliły się kotarą łez, mruganie wcale nie wyostrzało obrazu. Może tak było lepiej, nie musiałam patrzeć na jego złą i rozczarowaną twarz, co tylko pogłębiłoby mój smutek. Wtedy z miliona igieł wbijających się w serce, zrobiłoby się biliard. To co we dwójkę mogliśmy stworzyć, w jednej chwili miało upaść jak domek z kart. Wiedziałam doskonale, że to z mojej przyczyny. Wszystko przez kłamstwa, które przed nim ukrywałam, tworząc problem, którego nie dało się odwlec. Oczywiście, chciałam mu o tym powiedzieć, tylko że czekałam na odpowiedni moment. Który nigdy nie nadszedł… Bomba tykała cały czas, co dzień, coraz głośniej. Aż w końcu wybuchła podwójnie, pochłaniając wszystko, co spotkała na swojej drodze.