Czuję się lepiej. Ale widząc 5 komentarzy, wcale nie mam ochoty dodawać rozdziału. Zatem: 7 komentarzy następny!
Lisa
Dochodziła
dwudziesta trzecia, a ja tego nie odczuwałam. Milion myśl tliły się w głowie,
przekrzykując siebie nawzajem. Męczyłam się, nie mogąc znaleźć żadnego zajęcia.
Wyszłam na zewnątrz, owionął moje ciało delikatny ciepły wietrzyk, a niebo
przysłoniły w większości gęste chmury. Usiadłam na pierwszym stopniu, rękoma
obejmując nogi. Poczułam jak ktoś siada obok. Nie podniosłam wzroku nawet o
milimetr, doskonale wiedząc, kto uraczył mnie swoją obecnością. Zresztą zapach
jego szamponu utwierdzał mnie w tym fakcie. Mimo że go trochę unikałam, ten jak
miał w zwyczaju, wcale się nie zraził. Przeciwnie. Na niego nie ma mocnych.
-
Nie odpisywałaś mi, dlaczego? – mruknął, przerywając ciszę.
-
Byłam zajęta – skłamałam.
Usłyszałam
jak głośno wzdycha.
- Co tutaj robisz? Nie
możesz spać? – stwierdziłam, czując na sobie jego przeszywający wzrok. –
Dlaczego? – szepnęłam, kiedy nie usłyszałam odpowiedzi.
- A ty? – odpowiedział
na moje pytanie pytaniem.
- Pierwsza spytałam. –
Spojrzałam na niego.
Ash wykrzywił usta w
delikatnym uśmiechu.
- Nie mogę zasnąć, gdy ty nie śpisz.